Poniedziałek, 27.05.2024 159

 

Pliki cookies 23:13
Serwis korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.
Reklama

To są olbrzymie emocje

- Gdy już się wystartuje nie myśli się o tym co się może stać, tylko o jak najlepszej jeździe, jak najczystszym przejeździe - mówi Mateusz Król, tworzący z pilotem Wojciechem Królem zespół rajdowy startujący w zawodach od jesieni.

Skąd pomysł na stworzenie załogi rajdowej?

To kolejny etap, jeśli chodzi o zainteresowania motoryzacją. Od dzieciństwa z bratem się nią interesujemy. Nasze drogi schodziły się zawsze z samochodami i tak wyszło, że zaczęliśmy startować. Spotkaliśmy kilku ludzi, którzy nam w tym pomogli, pokazali o co chodzi i tak się zaczęło.

Ktoś konkretny zainspirował Was do startów?

Mamy znajomych w Jaworze, którzy jeździli bądź jeżdżą, ale już nie tak aktywnie. Mój kuzyn, Tomasz Ochrombel, jeździł w rajdach amatorskich w okręgu jeleniogórskim w klasie pierwszej, Fiatem Seicento i małym Fiatem. Kilka sezonów udało mu się przejechać z wielkimi sukcesami. Był dużą inspiracją, by zacząć się ścigać.

Wzorujecie się na którymś ze sportowców? Kibicujecie komuś?

Jesteśmy fanami całej czołówki rajdów mistrzostw świata, bo to są wspaniali ludzie, na wysokim poziomie. Zawsze się interesowaliśmy, nie ważne kto był na pierwszym miejscu. Też nie ma tak, że wzorujemy się na jednej osobie, bo każdy ma inny styl jazdy i coś nowego wnosi do tego sportu.

Jaka jest geneza nazwy Waszego zespołu?

Bardzo prosta. Jesteśmy fanami marki BMW. Beta jest potocznym sformułowaniem nazwy BMW, tak nazywa się te samochody. Nie było nigdzie zarezerwowanej takiej nazwy, więc skorzystaliśmy.

Startujecie od niedawna. Możecie pochwalić się już jakimiś sukcesami?

Ciężko powiedzieć, bo zaliczyliśmy dopiero pięć startów. Każdy z nich był sukcesem, bo dojeżdżaliśmy do mety bez uszkodzeń. Zajmowaliśmy miejsca w połowie stawki, więc na razie jest to duży sukces.

Docelowo chcielibyście ścigać się zawodowo czy traktujecie to bardziej jako zabawę?

Na razie jako hobby. Zawodowstwo wiąże się oczywiście z większymi nakładami finansowymi, a do tego potrzebni są sponsorzy. Trzeba też zmienić swoje życie i jest już chyba trochę za późno na to. W tych czasach karierę zawodową zaczyna się dużo wcześniej.

Kolejne starty w rajdach amatorskich również muszą wiązać się z kosztami.

Szukamy sponsorów. Jesteśmy otwarci na nowe rozwiązania w dziedzinie marketingu. Zapraszamy każdą firmę zainteresowaną wspieraniem naszych startów. Wystawiamy faktury VAT. Poza tym, jeżeli są jakieś osoby zainteresowane tym sportem, które chciałyby przyczynić się do jego rozwoju w naszym regionie, pomóc nam w promocji czy uczestniczyć w naszych startach, to bardzo chętnie zapraszamy do współpracy. Być może, jeśli znajdzie się odpowiednia grupa ludzi uda zawiązać się stowarzyszenie promujące rajdy samochodowe.

Ilu jest na Dolnym Śląsku takich zapaleńców?

Na Dolnym Śląsku jest dużo ludzi, bo jest dużo rajdów amatorskich. Jesteśmy taką rajdową kotliną. Większość rajdów odbywa się w okolicach Gór Sowich. Są tam wspaniałe odcinki. Dużo ludzi zajmuje się tym sportem, nawet jeśli chodzi o samą organizację. Przyjeżdża dużo kibiców, także z zagranicy, bo jest bardzo blisko. Ten światek się spotyka. My też wyjeżdżamy do Czech oglądać rajdy. Wielu zawodników, nawet z licencją, którzy nie chcą się ścigać w Polsce, chętnie startują w Czechach, bo rajdy są tam bardziej rozbudowane. Wszystko rozbija się o przepisy obowiązujące w Polsce i organizację. Rajdy nie mogą być za długie. Określona jest liczba odcinków, długość odcinków i średnia prędkość. W Czechach są troszkę inne przepisy i tam możemy spotkać rajdy, których odcinki liczą nawet sto-kilkadziesiąt kilometrów, jeśli chodzi o samą jazdę rajdową. U nas raczej ciężko to spotkać.

Dorobiliście się już fanklubu? Fanów śledzących Wasze poczynania?

Na pewno znajomi. Pojawiają się z każdym rajdem nowe polubienia na naszym stronie na Facebooku. Widzimy, że jest zainteresowanie, co nas bardzo cieszy.

Istnieje coś takiego jak rywalizacja pomiędzy poszczególnymi miastami?

Nie odczuwamy rywalizacji regionalnej. Wszystko weryfikują wyniki po pierwszej pętli, po pierwszym przejeździe.  Wtedy dopiero zaczyna się rywalizacja. Każdy wie, w którym miejscu jest i co może zrobić. Jeśli chodzi o klubowe sprawy, to nie ma żadnych zatargów. Chyba, że się pierwszy raz przejedzie i wygra, to na pewno będzie duże zdziwienie, ale takie sytuacje się nie zdarzają. Atmosfera jest przyjazna i każdy chętnie wita nowych ludzi.

Takim startom muszą towarzyszyć niezwykłe emocje.

To są olbrzymie emocje. Duże niebezpieczeństwo. Dużo myśli na raz. Ale gdy już się wystartuje nie myśli się o tym co się może stać, tylko o jak najlepszej jeździe, jak najczystszym przejeździe. Tak naprawdę największe emocje są przed rajdem, kiedy się przygotowujemy i myślimy o tym co będzie na tym odcinku i po rajdzie, jak już się cieszymy. Podczas samych odcinków wykonujemy pracę jak najlepiej potrafimy.

Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

Za miesiąc mamy typowo górski wyścig Kamionki. Prawie siedmiokilometrowy odcinek asfaltu pod górę. Bardzo szybki, bardzo niebezpieczny, ale też bardzo interesujący. To były odcinek Rajdu Polski. Czasami jest jeszcze używany. To legendarny odcinek. Wielu ludzi z całej Polski przyjeżdża go oglądać.

Przed rajdami ma miejsce zapoznanie z trasą. Jak ono wygląda?

To zależy od organizatora. Najczęściej zapoznanie odbywa się dzień przed startem. Następuje badanie techniczne samochodu i otrzymujemy dokumenty, z którymi się zapoznajemy. Tak było ostatnim razem. Mieliśmy możliwość przejechać maksymalnie trzy razy po danym odcinku, na którym rozgrywany jest rajd. Wtedy tworzymy z pilotem opis danych zakrętów, odległości i robimy to w taki sposób, by jak najszybciej udało nam się przejechać ten odcinek.

Wiele osób słysząc o rajdach zastanawia się jaki jest podział roli w załodze, jak w praktyce wygląda współpraca kierowcy z pilotem.

W rajdach samochodowych kierowca i pilot są ściśle powiązani. To jest jeden zespół. Bez pilota kierowca nie pojedzie tak szybko. Chyba, że zna trasę i jeździ nią cały czas, ale to się nie zdarza. Pilot jest właściwie najważniejszy. Musi dobrze dyktować, w tempo, bo chodzi o to, by w odpowiednim momencie podać właściwą komendę, a czasami zmienić na bieżąco, gdy zmieniają się warunki. Pomaga w osiągnięciu dobrego wyniku. Chodzi też o bezpieczeństwo, bo pilot nie może się pomylić. Na barkach pilota spoczywa to czy przejedziemy ten zakręt czy z niego nie wypadniemy. Oczywiście kierowca trzyma kierownicę i jeździ tym autem, ale pilot jest oczami kierowcy.

Czym się ścigacie?

Samochodem BMW, modelem e36 z dwulitrowym silnikiem. Samochód jest w stu procentach przygotowany jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Posiada certyfikowaną klatkę bezpieczeństwa, fotele kubełkowe, czteropunktowe pasy bezpieczeństwa, awaryjny wyłącznik prądu i wszystko co jest w tej chwili wymagane. Jeśli chodzi o dodatki, które czynią ten samochód trochę bardziej sportowym, na pewno zmienione zawieszenie, płyta pod silnik, która chroni przed uszkodzeniami, bardzo się przydaje.

Na pewno jest to samochód, w którym nie znajdziemy żadnych elementów wykończeniowych. Jest odchudzony dosyć znacznie. Przy takim odchudzeniu zyskujemy minimum sto kilogramów. Oczywiście posiada odpowiednie opony sportowe. To podstawa tego, żeby się ścigać. Różnica jest kolosalna. W przyszłości planujemy pewne zmiany jednostek silnikowych, ale na razie priorytetem jest zdobycie doświadczenia. Teraz moc nie jest nam tak bardzo potrzebna.

Czym opony sportowe różnią się od tych, które na co dzień używamy do jazdy miejskiej?

Pierwsza różnica to profil opony. Opony są o niższym profilu, boki opony są sztywniejsze, przez co sama opona nie wygina się. Łatwiej się prowadzi taki samochód, jest on stabilniejszy przy jeździe. Na końcu najważniejsza jest mieszanka gumy, z której jest zrobiona. Ta guma jest bardziej przyczepna. Może ciut szybciej się zużywa, ale daje nam szansę pojechać szybciej po zakręcie, nie wpadając w poślizg.

Sprawami technicznymi zajmujecie się tylko we dwójkę z bratem czy ktoś Wam pomaga?

We własnym zakresie robimy wszelkie naprawy. Sami z bratem przełożyliśmy silnik. Na tym etapie potrafimy to wszystko razem zrobić, ale też jeśli chodzi o różne udoskonalenia konsultujemy się z zawodnikami. To są nasi koledzy i chętnie nam pomagają.

Z tego wynika, że na rajdach panuje rodzinna atmosfera.

W amatorskich rajdach jest bardzo przyjaźnie. Jak komuś się cokolwiek zepsuje, każdy się interesuje dlaczego to się stało i próbuje pomóc. Jak ktoś ma możliwość pojechać po część, to nawet się nie zastanawia i jedzie, żeby tylko kolega mógł wystartować. Fair play jest na wysokim poziomie.

Komentarze (0)


Proszę zachować komentarze zgodne z regulaminem oraz zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami. Informujemy, że Administratorem poniższych danych osobowych jest DJAmedia Sp. z o.o., Piotrowice-Osiedle 16, 59-424 Męcinka. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania zamieszczenia komentarza na portalu. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Osoba, której dane dotyczą ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania i usuwania poprzez kontakt z Administratorem: kontakt@jawor24h.pl.

Zaloguj się, aby korzystać ze wszystkich funkcji komentarzy.

Dowiedz się więcej

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. jawor24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.