Do Rzecznika Praw Dziecka wychowawcy placówki opiekuńczo-wychowawczej typu rodzinnego w Jaworze wysłali e-maila z prośbą o reakcję na działania Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Jaworze. W związku z tymi informacjami redakcja jawor24h.pl zwróciła się o komentarz do dyrektorki PCPR Izabeli Aniołek.
Jak przekazała dyrektorka PCPR, jednostka nie została poinformowana o skierowaniu sprawy do Rzecznika Praw Dziecka i nie prowadzi w tym zakresie żadnego postępowania wyjaśniającego. Potwierdziła jednocześnie, że pracownicy PCPR byli w placówce, jednak – jak zaznaczyła – w związku z koniecznością wykonania czynności porządkowych po stwierdzeniu, że pomieszczenia znajdowały się w złym stanie pod względem porządku i czystości. Izabela Aniołek podkreśliła również, że sytuacja w placówce była trudna.
Od 16 grudnia dzieci zostały przeniesione pod opiekę innych placówek funkcjonujących w strukturze PCPR w Jaworze oraz do Placówki „Familia” w Jaworze. Decyzja ta – jak wyjaśnia PCPR – była konieczna z uwagi na wysoką absencję chorobową pracowników placówki rodzinnej prowadzonej przez Fundację, co uniemożliwiało zapewnienie odpowiedniej opieki. Dzieci mają powrócić do placówki w styczniu 2026 roku, po przejęciu jej prowadzenia przez TPD Koło Naj w Jaworze.
Do redakcji jawor24h.pl trafiła również korespondencja skierowana do pracownic placówki, autorstwa osoby pełniącej funkcję zastępcy prezesa fundacji działającej na rzecz dzieci. W treści maila znalazły się bardzo ostre sformułowania, w których autor zarzuca części pracownikom m.in. manipulowanie dziećmi, działanie na ich szkodę oraz brak kompetencji do pracy z dziećmi. Fragment tej korespondencji cytujemy poniżej, zachowując jej oryginalne brzmienie.
- "Chciałabym skomentować zachowanie niektórych osób na grupie. Osób, które miały dbać o dobro i spokój dzieci. Osób zmanipulowanych i sfrustrowanych a do tego bardzo fałszywych. Wasze podłe, żałosne zachowania odbijały się na dzieciach, które miałyście chronić. Wciąganie dzieci w Wasze chore gierki jest dnem dna. Uważam, że nigdy nie powinnyście pracować z dziećmi (a nawet nie powinnyście mieć własnych), ponieważ wyrządziliście im ogromną krzywdę. A zasłanianie się miłością do dzieci, ich dobrem jest kompletną hipokryzją zostawiając je (nie przychodzeniem na dyżur żeby mi dokopać czy lewym L4) do tego gra dziećmi i mówienie niestworzonych rzeczy i manipulowanie Nimi. Uważam to za totalną Waszą porażkę bycia człowiekiem!"
O komentarz do tego redakcja zwróciła się zarówno do Fundacji Promyk Szczęścia, jak i do dyrektorki PCPR. Fundacja do momentu publikacji artykułu nie udzieliła odpowiedzi. Izabela Aniołek wskazała natomiast, że:
- „Kierownictwo Fundacji i Placówki, ale również pracownicy zatrudnieni przez Fundację, sami muszą rozważyć, czy stosowane przez nich metody są właściwe. Jeżeli decydują się na taką formę, muszą liczyć się z konsekwencjami. Dotyczy to każdej ze stron”.
Dyrektorka PCPR poinformowała także, że przeprowadzono rozmowy z kierownictwem placówki oraz częścią pracowników. Jak zaznaczyła, sytuacja nie działała dla dobra dzieci, a w jej ocenie „prawda znajduje się pomiędzy”, bez jednoznacznego wskazania jednej strony winnej.
Do sprawy odniosła się także była wieloletnia dyrektorka placówki Michalina Firkowicz-Wojciechowska. W mediach społecznościowych wyraziła zaniepokojenie obecną sytuacją, podkreślając, że przez siedem lat kierowania placówką nie stwierdzano nieprawidłowości, a jej zdaniem zgłoszenia pracowników dotyczące zaniedbań fundacji były bagatelizowane. Zapowiedziała również, że nie zamierza milczeć w sprawie dalszego losu dzieci.
Sprawa pozostaje otwarta. Jak zapewnia PCPR, przeniesienie dzieci ma charakter tymczasowy, a działania podejmowane są z myślą o ich bezpieczeństwie i stabilności emocjonalnej.
Obecnie w budynku trwają prace porządkowe i remontowe, zabezpieczono dokumentację oraz przygotowywane jest przekazanie placówki nowemu operatorowi.
Już w czerwcu 2025 roku pojawiły się pierwsze oficjalne sygnały o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu placówki przy ul. Piastowskiej w Jaworze, prowadzonej przez Fundację „Promyk Szczęścia”. To wtedy, po piśmie pracowników, Dolnośląski Urząd Wojewódzki przeprowadził kontrolę, która – mimo ogólnej oceny „pozytywnej” – wykazała szereg uchybień dotyczących m.in. opieki, dokumentacji, warunków bytowych oraz organizacji pracy placówki.
Dziś, pod koniec roku, finał tamtych sygnałów jest jednoznaczny: dzieci zostały czasowo przeniesione do innych placówek, a od stycznia 2026 roku prowadzenie jaworskiej placówki przejmie inny operator. Jednocześnie Fundacja „Promyk Szczęścia”, która od stycznia 2025 r. realizowała zadanie w Jaworze, od nowego roku ma prowadzić placówkę opiekuńczo-wychowawczą w Obornikach Śląskich. Decyzja ta ma związek z koniecznością zabezpieczenia miejsc w pieczy zastępczej dla dzieci z terenu powiatu jaworskiego, które przebywają w tej placówce.
